Na wstępie chcę podziękować za 2220 wyświetleń, to dla mnie wiele, biorąc pod uwagę fakt, ze to co piszę jest po prostu kiepskie.
Piszę ten rozdział słuchając ''7 years'' Lukasa Grahama, a konkretnie coveru chłopaków.
Jeśli będą błędy to kierować zażalenia do piosenki i sró! xD Miłego czytania, xoxo.
*Olivia*
Wyciągnął róże... Bukiet siedemnastu róż, tyle ile mam lat... Nagle dotarło do mnie wszystko. Jestem niesprawiedliwa, i fałszywa, on był moim przyjacielem, a ja go pojechałam za uczucia.
- Charlie, to ja przepraszam. Naopowiadałam głupot, zachowałam się okropnie, nie powinnam była...
- Przestań, nie mów tak, okej? - Przerwał mi, i starł z mojego policzka łzę która ukradkiem wypłynęła mi z oka.
- Charlie, ale ja naprawdę popełniłam okropny błąd, a to ty mnie przepraszasz, nie powinieneś, poważnie.
- Dobrze... Niech Ci będzie - Puścił mi oczko, a ja się roześmiałam. - Będziesz moją przyjaciółką? - Uniósł brew i spoważniał.
- Forever togheter.
*Leondre*
Spojrzała mi głęboko w oczy. One są takie przyjazne, zawsze pełne sympatyzmu.
- Dziękuję słodziaku, jest piękny. A gdzie twój? - Zapytała z uśmiechem.
- Tutaj, zobacz. - Podciągnąłem rękaw swojej szarej bluzy i wskazałem przyczepiony brelok do skórzanej bransolety z czaszkami.

- Idealnie pasuje - Zaśmiała się.
Ruszyliśmy w stronę sali matematycznej, zaraz dzwonek na lekcję. Weszliśmy do klasy przed rozpoczęciem zajęć, jak zawsze. Usiadłem w ostatniej ławce, a ze mną Nadia, siedzimy razem na kilku lekcjach ale między innymi na Angielskim, i Walijskim brunetka siedzi z Klaudią, która doszła do nas do klasy dwa lata temu, chyba jest z Polski, jak moja przyjaciółka, ale nie lubi o tym mówić.
Po dzwonku przyszła nasza nauczycielka, rozwiązywaliśmy na tablicy, całą klasą, dosyć trudne zadania matematyczne. Najpierw zawołano mnie do tablicy, mimo, że nie jestem orłem z matematyki, poszło mi szybko i sprawnie, w zasadzie to było dla mnie łatwe, do czasu kiedy nie zawołali Nadii.
Przez piętnaście minut męczyła się z równaniem, nic, kompletnie nic.
- Może mi to pani wytłumaczyć...? - Zapytała niepewnie, fakt, nauczycielka nie wytłumaczyła wcześniej tego zbyt sensownie. Ja to umiałem od Charliego.
- A co ty sobie wyobrażasz?! Było słuchać! Siadaj, jedynka. - Kiedy nauczycielka kazała jej usiąść ta się zaczerwieniła i omal nie rozpłakała. Podczas końcówki matematyki była wyśmiewana i wyzywana od nieuków przez resztę ''kolegów i koleżanek'', a ja ją pocieszałem. Widać było, że omal nie zapadła się pod ziemię. Biedna brunetka.
*Nadia*
Boże! Jaka ze mnie idiotka... Z pewnością Leondre ma mnie za głupią i nienormalną smarkulę której nawet nie chce się zajrzeć do podręcznika. Ale ja matematyki nie rozumiem i już. Wiele razy szłam na korepetycje i tak dalej... A co umiem? Wiem ile to dwa plus dwa. Poziom trzylatka. Świetnie, miałam ochotę wybiec z klasy, ale osobą która mnie powstrzymywała był nie kto inny jak brunet. Gdyby nie on, już od kilku minut siedziałabym w szkolnej toalecie albo w szatni, w najlepszym wypadku zwiałabym do domu, jak struś pędziwiatr.
- Hej, nie martw się, zaraz dzwonek, odetchniesz, pogadamy - Szepnął Leo i spojrzał mi w oczy, wysiliłam się na lekki uśmiech, ale co? Wyszedł grymas. No cóż, w tym momencie mnie to nie obchodzi.
Wreszcie zbawienie, dzwonek. Zabrałam plecak i czym prędzej wypadłam z sali, wbiegłam do łazienki i złapałam się za głowę. Szybko przemyłam twarz wodą, a potem jak to ja, przypomniałam sobie, że miałam na twarzy makijaż, szybko go zmyłam i zrobiłam od nowa, nie było śladu porażki.
Przy wyjściu zobaczyłam, ze Leondre usiadł pod wyjściem z damskiej łazienki i na mnie czekał, robił coś w telefonie, w zasadzie, to chyba nagrywał musical.ly, nie wnikam.
- Już jestem... - Powiedziałam, a on wstał i mnie przytulił.
- Okej, mam taki pomysł ale nie wiem czy się zgodzisz... - Przeciągnął.
- Mów.
- Zrywamy się z lekcji? Został Angielski i chemia. - Posłał mi łobuzerski uśmiech, na co ja się tylko zaśmiałam, złapałam go za ramię i pociągnęłam do szatni, wzięliśmy bluzy, było za ciepło na kurtki, i wyszliśmy, nie ważne jak bardzo będziemy mieć przechlapane... To znaczy ważne, ale dzisiaj miałam dosyć, co brunet doskonale zauważył.
- Gdzie idziemy? - Zapytał z ciekawością. Drogi przyjacielu, to ty chciałeś się urwać z lekcji, więc myślałam, że masz plan.
- Na deski? - Zaproponowałam.
- Nie bardzo... Bo wiesz, moja mama jest w domu, a wolę jej powiedzieć po fakcie albo w ogóle samemu jej nie mówić, że nie ma mnie w szkole.
- Mam dwie... Moich rodziców nie ma w domu. Mam longboarda i fishke, ja biorę fishkę drugą mogę Ci pożyczyć.
- Okej, dzięki. - Uśmiechnął się do mnie i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
*Charlie*
Tęskniłem za tą przyjaźnią, na szczęście już wszystko jest okej.
- Chodźmy do parku, póki jest ładna pogoda. - Uśmiechnąłem się.
- Okej, chodźmy.
Byliśmy w domach, żeby odłożyć i wziąć inne rzeczy, ja wziąłem koc, a Olivia jakieś kanapki.
Leżeliśmy na kocu, na trawie, i przyglądaliśmy się obłokom, których strasznie przybywało, nagle zerwał się mocniejszy wiatr, ale nie jestem z cukru.
Rozmawialiśmy o wszystkim - i o niczym, wspominaliśmy moment kiedy Olivia pierwszy raz weszła do klasy jako ''ta nowa'', poszły też tematy o koncertach Leondre i moich, marzyliśmy o tym, że wezmę Olivię ze sobą w trasę i będziemy mogli razem podziwiać obce kraje...
Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon.
*Olivia*
- Kto to? - Zapytałam blondyna kiedy skończył rozmawiać.
- Moja mama, chce żebym zajął się Brooke, bo ona jedzie do miasta, idziesz ze mną?
- Jasne. - Uśmiechnęłam się.
Poznałam już mamę Charliego, ale to było przed kłótnią... W zasadzie poznałam jego rodzicielkę kilka dni po rozpoczęciu roku. Chętnie znowu się z nią zobaczę.
Już po krótkiej chwili byliśmy u Charliego, otworzyła nam o dziwo Brooke, a Charlie wziął ją na barana. Przywitała się ze mną i powiedziała, że pani Karen, jest w kuchni, tam się udałam.
- Oooo, Olivia, dawno Cię nie widziałam. - Posłała mi pokrzepiający uśmiech który odwzajemniłam.
- Też miło panią widzieć. - Zaśmiałam się.
- No to tak, ja jadę i wrócę za jakieś dwie godziny, ale po tym jak Brooke chciała bawic się w restaurację nie chcę zostawiać jej samej, żeby znowu jedzenie nie poznikało mi z lodówki. - Wybuchnęła śmiechem, a ja razem z nią, nawet nie zauważyłam kiedy Charls wszedł do kuchni.
- Hej mamuś. - Podszedł i pocałował swoją rodzicielkę w policzek, jakie to słodkie, że nawet swoją mamę traktuje jak księżniczkę.
- Dobra dzieci, już zabieram rzeczy i idę, ogólnie jadę też zrobić małe zakupy. Niebawem wrócę. Do zobaczenia! - Wzięła torebkę i wyszła.
- Mamy wolny dom. Brooke, co chcesz robić? - Blondyn odwrócił się do dziewczynki.
- Chcę obejrzeć film! - Zaśmiała się.
- Jaki? - Zapytałam.
- Barbie! - O nie... Zaczyna się. Będzie ciekawie.
Charlie wziął laptopa i postawił go na stole w salonie. Brooke uparła się, że ona chce oglądać z nami a nie sama.
*Charlie*
Siedzieliśmy jak barany i oglądaliśmy Barbie, młoda poszła nawet po strój księżniczki i kazała mi go ubrać.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi, w pełnym różowym makijażu i koronie pobiegłem otworzyć. A moim oczom ukazała się...
Piękna brunetka...
Jak my się długo nie widzieliśmy... No dobra. Tylko sześć dni. Przesadzam. Sory ale wiadomo teraz były testy i co ja miałam zrobić? No nie miałam czasu. Od razu mówię, nie testy gimnazjalne tylko zwykłe sprawdziany. XD Gratki for Whisperka. Piszę dla osoby która uważa, że mam talent, no czyli dla Kasi XD <3 Loff Następny rozdział jakoś za tydzień, nie wiem w sumie xx
Jest jeszcze jedna sprawa...
Wszyscy z tym, że Leo dodaje zdjęcie z napisem ''Help'' na ig, a czy wy nie widzicie
opisu? On napisał, że to wygląda ''Cool'' A konkretnie - ''sooooo cooll @leondrewhet'' A
wy już, że on pomocy potrzebuje. Tak samo z musical.ly, Leondre zawsze dodawał
piosenki ze smutnym tekstem, tylko wszyscy spięli dupy kiedy na 7 years Leo był smutny,
i dopiero teraz wszyscy zauważyli ''smutne piosenki'' czy ''help'', tylko dlatego, że raz chłopak był smutny. Nie wspomnę o fakcie, że może po prostu ta piosenka mu coś przypominała, albo po prostu była smutna i dlatego miał smutną minę.
Niektóre psychofanki czy raki mnie rozwalają, ale jak zaczęły mówić o ''depresji'' bruneta, to już miałam dość.


Witaj miś!
OdpowiedzUsuńTak,to są raki xd Jejuu,ma może jeden dzień smutny tak jak każdy a tu już taka afera.Tak jak na Snapchacie jest filtr z takimi oczami łzawiącymi a tu takie coś że on płacze.Albo z tym "420 days" że Leondre ćpa...
Co do rozdziału,jest mega super.Zazdroszczę ci tak trochę że lepiej piszesz odemnie.Jak nie będę miała weny to napiszesz next za mnie xD Luv you :*
Rozdział świetny. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie w wolnej chwili:
143-hope-believe-love.blogspot.com
Cześć! Przepraszam za spóźnienie, ale mam ostatnio małe problemy. Nie będę się rozpisywać, ale rozdział fantastyczny. Czekam na nexta
OdpowiedzUsuńTwoja czytelniczka